Krzysztof Wojciech Fornalski, PhD, Eng.
home page


.:Introduction:. .:Science:. .:Papers:. .:Other:. .:Contact:. .:POLSKI:.


Poetry

   Exemplary poems:


"Dom"

Pośród kart dziecinnych
W pamięci szufladach
Stoi
Z daleka zamglony
Dumny piękny strojny
Stoi
I z bliska zamglony
Razi wadzi płonie
I boli



"Świeca"

Gdy gaśnie świeca
W pustym pokoju
Rodzą się cienie
I płonie cisza

Każde krzesełko
Jest zlane światłem
Światłem przyćmionym
Światłem gasnącym

I każdy przedmiot
W tym blasku rośnie
Rodzą się cienie
Na białej ścianie

Wielkie paluchy
Czarnych potworów
Chwytają wszystko
Na swojej drodze

I wielkie cienie
Małych przedmiotów
Wchłaniają ciszę
Gasnącej świecy

Tylko skwierczenie
Zgasłego knota
W taktach zegara
Odmierza chwilę



"Nie domknąłem okna"

Wpadło słowo przez otwarte okno
Z twoich ust rzucone szybko
A ja z lękiem się ocknąłem
Z monotonni codzienności

I widziałem każdą z liter
Każdą kropkę i przecinek
Międzysłowia też ujrzałem
Nawet własne cudzysłowy

Wpadło słowo przez otwarte okno
Wpadło szybko, nieostrożnie
Zbiło moją ulubioną szklankę
I ugrzęzło gdzieś w doniczce

Nieproszone tu wyrosło
Bez nawozu i bez wody
W suchej jak donica klatce
W sercu twardym niczym kamień

Czuję jak kiełkuje żywo
Puszcza pędy, latorośle
I przepełnia mnie nadzieją
Na kolejne twoje słowo



"Deszcz liter"

Krople rannego deszczu
Obmywają warszawski bruk
Wypadają z rynien
Jak litery z ust
Osadzając się na wąsach Zygmunta
I kształtnych piersiach Syrenki
Skaczą litery z kroplami
Krople z chmury
Litery ze słów
Obmywają warszawski bruk
Zanim zajmą ich miejsce
Białe płatki z szarych chmur



"Pani"

Na długiej drodze
Ze światełkiem na końcu
Stoi Pani
Uśmiecha się szyderczo
To Życie



"Pustka"

Puste szklanki
I puszki po piwie
Stosy liter nieprzeczytanych
I słów niewyszeptanych
Ciskają setki myśli
Oczywiście nieprzemyślanych
Dla zaspokojenia żądzy
I zabicia sumienia
Które czasem daje znać o sobie
Rzadko



"Nie kładź książki"

Nie kładź książki na podłodze
Bo bez liter nie ma wierszy
Bo litery gdzieś uciekną
W zimny kącik wyobraźni

Z kurzem szarym się zmieszają
Między tapczan wpadną, szafę
W stare graty, porcelanę
I z powietrzem pofruwają

Rozproszone gdzieś zanikną
W starej półce wyobraźni
Ktoś je nieopatrznie zamknie
I zabierze kluczyk mały

A ja muszę po kryjomu
Z małą lupą i na klęczkach
Każdą szukać i wyjmować
By budować z myśli słowa



"Produkt"

Z zadowoleniem
Z uczuciem pyszności
I społecznego spełnienia
Przełknąłem ostatni kęs
Obrzydliwej papki
Z datą ważności
Dziesięć lat wprzód
Tak kazali na naklejce
Na spodzie pudełka



"Okruszki"

Okrągły talerz
Z okruchami chleba
Jest światem
Kulą ziemską
Dla ludzi
Zostawiających okruszki
I tych, co ich pragną



"Odtłuszczanie"

Gdy tłuste samochody
w skwierczące lato
wyjadą na duszny weekend
pozostanie jedynie
czysta i prawdziwa
Warszawa



"Horoskop"

Kim miałem być
W zamysłach mych stwórców
Gdy dali mi imię
A gwiazdy horoskop?

Kim miałem być?
Czy zwykłym zwierzęciem
Czysto instynktownie
Dającym swe geny?

Kto nadał mi
Moją własną przyszłość
Wykutą w mym losie
Jak bruzdy na dłoni?

Kim miałem być?
- istnieniem
Kim jestem?
- zjawiskiem
Kim będę?
- wspomnieniem




CLICK FOR MORE!